Menu

Prawda z podwórka

Opowiem ci o moim życiu, o tym co przeżyłem i jaki bagaż doświadczeń zebrałem jak na ten moment.

neyear

Sens życia zastanawiałeś/ się pewnie nad tym nieraz w momencie, w którym miałeś/ doła i nie chciało ci się kompletnie nic i na cokolwiek traciłeś/ chęci. Co mnie na tym świecie trzyma ? Nie raz w mojej głowię, pojawiło się to pytanie i taka myśl. A za każdym razem, gdy, próbuję znaleźć w mojej głowie odpowiedź na to pytanie cały czas, jestem w tym samym miejscu. Nie mam sił ani ochoty na to by dalej robić to co robię aktualnie w swoim życiu ani na to by po prostu żyć nie mam na to ochoty męczy mnie to. Moja głowa po prostu zachowuje się tak jakby zaraz, miała eksplodować. Najgorsze jest to że czuję ogromną niemoc i bezsilność do tego co mnie męczy, gdyż po pierwsze czasu nie da się cofnąć i zmienić tego co zrobiłem. Mogę tylko żałować i mieć wyrzuty sumienia które męczą mnie każdego dnia a po drugie zastanawiam się dlaczego robiłem rzeczy które kompletnie od norm zachowania społecznego ?
Oraz co kierowało mnie do tego by sprawiać ból drugiemu człowiekowi skoro wiem jak bardzo to boli bo sam tego doświadczyłem jako dziecko. Od małego miałem ciężko mój ojciec od 19-stu lat jest alkoholikiem, bił mnie moje siostry i mamę, znęcał się psychicznie nad nami a wiedziałem że jako 5-cio latek nie jestem w stanie nic mu zrobić. Od małego właśnie już czułem się bezsilny, czułem ogromny ból przez to że nie mogę ochronić moich sióstr i mamy które niebyły niczemu winne. Na przestrzeni czasu zrozumiałem że właśnie dzieciństwo jakie miałem ukształtowało mnie na takiego skurwysyna jaki jestem teraz. Nie jest fajnym w szkole to że każdy się z Ciebie śmieje bo jesteś gruby, bo nie masz oryginalnych butów, śniadania do szkoły albo tysiąca innych rzeczy które mieli moi rówieśnicy w szkole podstawowej. Przez to jestem taki dla ludzi, bo ich nienawidzę za to jakimi są a sam taki jestem nie mając nad tym jakiejkolwiek kontroli. Idąc do gimnazjum byłem dalej tym chłopakiem który był w podstawówce ale przyszedł okres buntu i wtedy to wszystko wyszło na wierzch zacząłem się buntować, popadałem w bójki w szkole, nie miałem żadnych barier do tego by dać komuś w zęby tylko za to że krzywo się na mnie spojrzał. Nie było tygodnia bym nie był chociaż 3 razy u szkolnego pedagoga. Więcej czasu spędzałem u niego zamiast na lekcjach, rzeczy które mi tłumaczył i cała inna reszta rzeczy nie docierała do mnie. Nauczyciele byli bezsilni nie potrafili mnie ogarnąć, pewnego dnia pewien chłopak obraził moją mamę nie wiedział że jestem w toalecie akurat paliłem w niej papierosa i powiedział że moja mama to szmata, momentalnie wyskoczyłem z kabiny i dostał szybkie trzy strzały na twarz a na dobicie zniszczyłem jego twarz o pisuar. Bez wyrzutów sumienia opuściłem toaletę której połowa była brudna od krwi. Poszedłem normalnie po dzwonku na lekcję akurat miałem wf lubiłem chodzić na te lekcje, bo ciągle graliśmy w piłkę nożną. Po dziesięciu może piętnastu minutach gry na salę przyszedł mój wychowawca i zawołał mnie do siebie i się zapytał czy wiem o co chodzi, z dumą odparłem że wiem i od razu poszliśmy do pedagoga gdzie czekała już na mnie policja, matka tego chłopaka i moja ciocia która była załamana, smutna i jednocześnie zła za to co zrobiłem. Miałem się iść przebrać jechać na komendę spędziłem tam trzy godziny i przez cały czas dowiedziałem się tego że będę miał sprawę w sądzie i grozi mi ośrodek wychowawczy, dostałem tylko kuratora do osiemnastego roku życia. Kurator się skończył a ja nadal jestem tym zbuntowanym nastolatkiem tylko inaczej wyglądającym. Człowiek może zmienić się na zewnątrz ale nie da się zmienić charakteru, tego co masz w głowię nie da się tego usunąć. To zostaje z tobą do końca życia i zawsze będzie to gdzieś z tyłu głowy. Od jakiś dwóch lat po prostu nie potrafię poznać sam siebie nie wiem po prostu co się ze mną dzieje, zacząłem pić czego dotychczas nie robiłem często, zacząłem imprezować, nadużywać narkotyków. Żyję ale z dnia na dzień, największym błędem było to że w ogóle dałem się przekonać do tego by spróbować amfetaminy, to jest najgorsze a od tego nie da się uciec to zostanie z tobą do końca życia. Dlaczego biorę ? Pozwala mi to "uciec" od całego syfu, przenieść się w inny wymiar ale to nie ma jakiegokolwiek usprawiedliwienia dlatego że ćpanie to zło. Ono zabija w tobie człowieka, po pewnym czasie zawładnie twoim życiem do takiego stopnia że, żeby zaćpać będziesz robił rzeczy których po prostu sobie nawet nie wyobrażałeś/aś. Zniszczyło mnie to do takiego stopnia że praktycznie nie mogę zostać sam, bo wszystko po prostu wsiada mi na głowę i przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl, aby uciec, uwolnić się od tego wszystkiego. Zapaść w wieczny spokój po prostu odebrać sobie życie które zniszczyłem sobie na samym starcie. A na prawdę nie mam ani sił ani ochoty na to by kolejny raz próbować to zmienić bo i tak mi się to nie uda. Z dnia na dzień jest coraz gorzej stan ten się nasila coraz bardziej nie mam nad tym jakiejkolwiek kontroli.

© Prawda z podwórka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci